Relacja z XIV Memoriału Fridricha Konrada Vysoke Tatry 2012

Po raz XIV Klub Posokowca na Słowacji zorganizował międzynarodowy konkurs pracy posokowców poświęcony pamięci hodowcy i przewodnikowi posokowców Fridrichowi Konradowi. W dniach od 17 do 21 października uczestniczyło w nim 11 posokowców ze Słowacji, Czech, Węgier, Austrii, Niemiec, Szwajcarii i Polski. Centrum memoriałowe zostało zlokalizowane w hotelu Tatrzańskie Zręby w miejscowości Wysokie Tatry z przepięknym widokiem na góry. Pogoda okazała się bardzo łaskawa. Po nocnych przymrozkach świeciło słońce podkreślając urodę Tatr jesienią.
Na ocenę pracy posokowców składało się kilka konkurencji;
– podchód z odłożeniem i reakcja na strzał
– znalezienie zestrzału w określonym czasie
– praca na sztucznym tropie ze znalezieniem znaków
– praca na postrzałku w czasie której oceniano; pracę na otoku, gon, stanowienie, chęć do pracy.
Posokowce losowały kolejność prac. W pierwszym dniu te, które nie wylosowały postrzałka pracowały na konkurencjach dodatkowych takich jak odłożenie i sztuczny trop.
Te które pracowały na postrzałku zaliczały konkurencje dodatkowe następnego dnia.
Odłożenia nie wytrzymały 2 posokowce (1 HS z Węgier i 1 BGS ze Słowacji). W tym momencie było już wiadomym, że nie uzyskają one żadnego dyplomu. Z kolei sztucznej ścieżki nie ukończył w regulaminowym czasie BGS ze Szwajcarii, co także pozbawiało go dyplomu. Najważniejszą konkurencja była jednak praca na postrzałku. Dwa posokowce znalazły martwą zwierzynę w czasie krótszym niż 12 godzin od postrzelania co dało im możliwość zdobycia dyplomu III stopnia. Jeden miały możliwość stanowienia i oszczekiwania postrzałka (bez gonu)za co jeden otrzymał dyplom III stopnia. Następny miał oszczekiwanie ale ze względu za „0” na odłożeniu i do tego „0” za cichy gon nie uzyskał dyplomu. Trzy posokowce nie odnalazły postrzałków, a zrobiły to za nich psy kontrolne no i one również pozbawiły się dyplomów. Dwa posokowce nie miały postrzałków za które mogły uzyskać punkty i też pozostały bez dyplomu. Niestety wśród nich znalazł się posokowiec z Polski. Najwięcej punktów uzyskał słowacki posokowiec bawarski CIBA Vratna dolina. Uzbierał on 420 punktów za pracę na postrzałku starszym niż 12 godzin, z gonem i ponad 30 minutowym stanowieniem, jednak „0” na odłożeniu pozostawiło go również w grupie „bezdyplomowców”. Dyplom I stopnia, pkt 400, lokatę 1, tytuły CACIT, CACT i Vitez Slovenska 2012 uzyskała słowacka suka posokowca bawarskiego IVENA od Margaretky, przewodnik Pavol Sirotny. Za odłożenie, zestrzał, sztuczną ścieżkę otrzymała maksymalną ilość punktów. Za postrzałka wylosowała rannego w tylny badyl cielaka jelenia z gonem i stanowieniem.
Nasz klub reprezentował Michał Fornalczyk z posokowcem bawarskim CYRUS Zimny Trop. W pierwszym dniu nie wylosował postrzałka więc pojechał na konkurencje dodatkowe zwane przez Słowaków „cyrkusy”. Podchód z odłożeniem i reakcja na strzał nie stanowiły dla niego problemu – otrzymał maksimum punktów. Problem zaczął się na zestrzale. Cyrus na ścieżce znalazł farbę i podjął ścieżkę tropową, nie będąc specjalnie zainteresowany znajdywaniem zestrzału. Nie znalazł go w regulaminowym czasie 10 minut. Ścieżka tropowa prowadziła od podnóża góry, aż na jego grzbiet – ponad 1 km. Na jej przebiegu zostały położone 3 znaki, za znalezienie których można było otrzymać dodatkowe punkty. Michał z Cyrusem ukończyli ścieżkę tropową w czasie 54 minut, znajdując 1 znak, mieszcząc się w godzinnym limicie czasu.
Następnego dnia pojechaliśmy całą ekipą sprawdzić strzał do łani jelenia. Wg relacji myśliwego trafił on z kal. 7×57 łanię na miękkie. Łania była w chmarze 10-ciu jeleni i po strzale odeszła z chmarą w nieznanym kierunku.
Cyrus na zaznaczonym przez myśliwego rejonie zestrzału nie znalazł nic. Podjął trop, przeprowadził kilkaset metrów przez łąki, wszedł w las i zaczął prowadzić na zbocze góry. Na tropie widoczne były wciski pojedynczej łani. Sędziowie podjęli jednak decyzje o powrocie na zestrzał i ponownej próbie znalezienia śladów. Poszukiwania okazały się bezowocne. Żadnej farby, żadnej ścinki, żadnej treści. Podłożony ponownie Cyrus podjął ten sam trop, prowadząc nas na szczyt góry a potem w jej stromy dół. Nic nie wskazywało na to, że po tak karkołomnym terenie mogła podążać ranna łania. Ustalono że próbę znalezienia postrzałka podejmie następny posokowiec, którym okazał się BGS ze Szwajcarii. Również jego próby odnalezienia czegokolwiek spełzły na niczym. Komisja sędziowska stwierdziła, że prawdopodobnie łania została spudłowana. Następnego dnia Michała z Cyrusem skierowano do pracy na dziku. Strzelano poprzedniego dnia do watahy żerującej na nęcisku. Po strzale dziki poszły w las. Farby nie znaleziono. Po nich godzinach nocnych żerowały na nęcisku następne dziki. Podłożony Cyrus w rejonie nęciska farby nie znalazł. Podjął trop podążając pod górę. Po 300 metrach zatrzymał się wietrząc na gorąco dzika. Za zgodą sędziów został puszczony na wolno. Wypchnął dzika odprowadzając go na 1 km, po czym wrócił do przewodnika. To był zdrowy dzik. Powrócili na nęcisko, podjęli inny trop wchodząc na lochę z przelatkiem i warchlakami. Dziki zatrzymały się 10 metrów od korony i sędziów, następnie poszły w dół zbocza odprowadzone przez Cyrusa. Sędziowie stwierdzili pudło i pojechaliśmy za następnym postrzałkiem. W innym miejscu wieczorem myśliwy strzelał na nęcisku do warchlaków. Jeden ranny został w nocy zjedzony prawdopodobnie przez rysia, inny uszedł. Tego mieliśmy szukać. Po kilkudziesięciu metrach Cyrus odnalazł 3 krople farby, ale kręcił się na tropie nie wykazując szczególnej pasji. W końcu obrał kierunek w dół zbocza, przeszedł przez drogę, potok, zbuchtowaną łąkę i tam zakończył poszukiwania. Decyzją sędziów wezwano psa kontrolnego, którym okazała się zwyciężczyni memoriału Ivena od Margaretky. Po znalezieniu farby obrała inny kierunek niż Cyrus. Poprowadziła ostro w górę na grzbiet i dalej grzbietem ze 2 km. Po ich powrocie lała się farba, ale z pokrwawionych rąk przewodnika, który przedzierał się z psem przez tarniny. Sędziowie zdecydowali, że dzik otrzymał niegroźną obcierkę. Na tym zakończyły się nasze wyjazdy za postrzałkami, bo za 3 godziny miało się odbyć zakończenie memoriału. Tak więc tym razem św. Hubert nie był nam przychylny w postrzałkach.
Sobotni wieczór to symboliczny pokot, przy nim przewodnicy z posokowcami, ekipa sędziowska, korona, sygnaliści, liczni goście, telewizja, fotoreporterzy. Nastąpiło oficjalne ogłoszenie wyników. Cztery posokowce z dyplomami, jeden I stopnia, trzy III, reszta bez. Na 3 pierwszych lokatach posokowce reprezentujące Słowację.
Po części „terenowej” przy pokocie przechodzimy na salę bankietową gdzie nastąpiło wręczenie nagród, występy chóru męskiego, kapeli góralskiej, występy zespołu folklorystycznego no i bankiet na 100 osób.
U naszych przyjaciół na Słowacji dopisała pogoda, wspaniała atmosfera tworzona przez uczestników w tym przez naszą 10 osobową grupę z Polski. Nie dopisało szczęście.
No ale jak to mówią myśliwi; „polowaczka to nie jest łatwy kawałek chleba”.
Może następnym razem?

Wojciech Galwas