XVIII Międzynarodowy Konkurs Posokowców o nagrodę ČMMJ

W drugiej połowie sierpnia w Czechach, w pobliżu Pilzna odbył się XVIII Międzynarodowy Konkurs Posokowców o nagrodę przechodnią Czesko – Morawskiego Związku Myśliwych (CMMJ).
Jest to najważniejszy, u naszych sąsiadów z Czech i Moraw, sprawdzian użytkowości posokowców na naturalnych postrzałkach. Odbywa się on, co dwa lata, startują w nim najlepsze użytkowo czeskie posokowce.
Na sprawdzian ten, prócz sześciu czeskich posokowców (pięć posokowców hanowerskich i jeden bawarski) zaproszeni zostali również przewodnicy zagraniczni. Po jednym z Polski i ze Słowacji. Również w skład komisji sędziowskiej, prócz Czechów, zaproszono sędziego ze Słowacji i z Polski.
Impreza ta odbywała się w górach Brdy, na terenie 30- tysięczno hektarowego areału lasów świerkowych, będących we władaniu wojska.
Troszkę byliśmy zdziwieni terminem jego rozgrywania, 17-22 sierpnia, to nie czas u nas na polowania i liczne postrzałki. Dowiedzieliśmy się jednak, że w sierpniu w Czechach jest już sezon odstrzału, jelenia europejskiego, jelenia sika, daniela, muflona, dzika i to niezależnie od płci.
Centrum konkursowe zlokalizowane zostało w odciętym od świata, XIX wiecznym, łowieckim zameczku „Trzy trąbki”. Rezydowali w nim m.in. najdłużej urzędujący prezydent Czechosłowacji Tomasz Masaryk i jego następca Edvard Benes. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. W czasach kwitnącego socjalizmu dobudowano wokoło kilkanaście pokoi, wyposażonych stosownie do czasów socrealizmu. W promieniu kilku kilometrów brak było jakiegokolwiek sklepu, czy baru, o restauracji nie wspominając. Gościnni gospodarze karmili nas dowożonymi knedlickami oraz dziczyzną z odnalezionej przez posokowce zwierzyny. Na miejscu można było zakupić piwo lub wodę mineralną.
Przejdźmy jednak do spraw związanych z samym przebiegiem konkursu.
W środę rano, po uroczystym otwarciu, uczestnicy wylosowali numery startowe.
Pierwszy numer startowy wylosował reprezentant naszego klubu Wojtek Łażewski ze swoim posokowcem bawarskim Rufusem Sfora Nemroda.
Przypadło im w udziale poszukiwanie zranionej poprzedniego dnia łani jelenia.
Po dolosowaniu komisji sędziowskiej i psa kontrolnego wyjechali wraz z koroną do pracy. Na zestrzale znaleźli fragmenty kości, ścinkę i małą ilość farby. Wskazywały one na postrzał w tylny badyl. Rufus zaopatrzony w nadajnik GPS rozpoczął luzem pracę na tropie. Po 200 metrach odnalazł kolejną kroplę farby, co potwierdzało prawidłową pracę na tropie. Dalszej farby już nie znaleziono.
Po przejściu 800 metrów pies zaczął krążyć, nie odnajdując dalszego tropu.
Został podłożony jeszcze raz od zestrzału, a odbiornik GPS wskazał, że Rufus podążał tą sama trasą.
Sędziowie zdecydowali o podłożeniu na zestrzał kontrolnego posokowca, czeskiego hanowera Jumbo z Pralesa z przewodnikiem Markiem Krausem.
Ten ruszył do pracy na otoku z impetem pociągu pośpiesznego. Doszedł do miejsca gdzie skończył posokowiec z Polski, wszedł na zdrowe jelenie, wyrwał przewodnikowi otok z ręki i tyle go widziano. Do końca konkursu posokowiec się nie odnalazł. Smutny był widok, na zakończeniu imprezy, przewodnika bez swojego psa.
W godzinach popołudniowych, na ten sam trop podłożony został następny posokowiec hanowerski – Bass z Placku, prowadzony przez najstarszego na konkursie przewodnika Jana Macka. I jego praca zakończyła się w miejscu, gdzie doszły poprzednie posokowce. Sędziowie twierdzili uparcie, że sztuka jest do dojścia, więc następnego dnia skierowali do pracy, czwartego z kolei posokowca, Arama Sterlitz-Alt – hanowera prowadzonego przez naszego czeskiego kolegę Zdenka Havlicka. Również i on potwierdził przebieg tropu na odcinku 800 metrów, a dalej, jak stwierdził Miroslav Gora – „poraněná laň vznesla a zmizela v oblacích”, czyli ranna łania odleciała i zniknęła w chmurach.
Poszukiwanie rannej łani byłą jedyną pracą, jaką miał możliwość wykonywać na czeskim konkursie Rufus i Wojtek. Sędziowie nie wyznaczyli go do innej pracy, czy też jako psa kontrolnego.
W czwartek Aram ze Zdenkiem Havlickiem odnaleźli po 200 metrach, szpicaka jelenia sika. Tak krótka praca nie mogła być punktowana, ale za to jedliśmy tego jelenia przez następne dni wraz z nieodłącznymi knedlickami.
Czas oczekiwania na następne postrzałki umilały nam spacery po przepięknych świerkowych lasach, bogatych w szumiące górskie strumienie i duże ilości grzybów.
Dla posokowców przeprowadzono również dodatkowe konkurencje z zakresu posłuszeństwa, podchodu przy nodze, 10-cio minutowego odłożenia z ostrzelaniem. Ciekawa była 200 metrowa włóczka cielaka, na której była oceniana praca posokowca jako oznajmiacza lub oszczekiwacza oraz zachowanie przy martwej zwierzynie. Sporo psów potraciło w tych konkurencjach punkty, nie one jednak decydowały o końcowej klasyfikacji, lecz praca na postrzałku.
Następne zgłaszane postrzałki też okazały się loteryjne. Jedne zgłoszenia nie potwierdzały postrzelenia zwierzyny, inne prace kończyły się sukcesem, jednak na zbyt krótkim dystansie do oceny.
Dwa z nich okazały się możliwymi do oceny. Hanowerka ze Słowacji, Exa Poloniny, prowadzona przez Petra Dvorskiego doszła po 600 metrach martwą łanię, co umożliwiło jej zdobycie dyplomu III stopnia. Przewodnik okupił to, co prawda dużym rozcięciem skóry na goleniu, ale nie zgodził się na zaszycie przez nas rany w ramach sąsiedzkiej pomocy.
Bohaterkami dnia okazały się dwie „dziewczyny”. Panna leśniczyna Veronika Hubikova wraz z prowadzoną przez nią, smoliście pręgowaną hanowerką Atmą z Jeleni louky. Wylosowały one cielaka jelenia postrzelonego w szynki.
Początki pracy nacechowane były docinkami korony, typu; „nie uchodzi żeby panna dochodziła z posokowcem postrzałka”. Jednak po pięciuset metrach pracy na otoku, przed suką podniósł się ranny cielak. Posokowiec został puszczony w gon, zakończony stanowieniem cielaka w szerokim potoku. Pracę hanowerki sędziowie ocenili na 4, co dało jej dyplom I stopnia.
Następnego dnia jedynie Aram – Zdenka Havlicka został oceniony za odnaleziene po 600 metrach i krótki gon cielaka jelenia. Nieprzystojne zachowanie przy martwej zwierzynie pozbawiło go jednak dyplomu.
Sobota juz nie dała możliwości posokowcom uzyskania ocen sędziowskich. Zwy\ięzcy zostali wyłonieni i wieczorem czynili swoja powinność.
W niedzielę rano sygnaliści ogłosili zakończenie konkursowych zmagań.
Tytuł Zwycięzca Republiki Czeskiej, CACIT, dyplom I stopnia, 360 pkt uzyskała suka posokowca hanowerskiego Atma z Jeleni louky, przewodnik Veronika Hubikova. Ze łzami w oczach odebrała ona nagrodę przechodnią tzw. „Jelenie kopyto”, którą będzie dzierżyć przez dwa lata do następnego konkursu.
Lokata druga, z dyplomem III stopnia, 260 pkt, przypadła w udziale suce posokowca hanowerskiego ze Słowacji – Exa Poloniny, przewodnik Peter Dvorski. To były jedyne posokowce, które uzyskały dyplom.
Lokatę trzecią zajął posokowiec hanowerski Aram Sterltz Alt, przewodnik Zdenek Havlicek – 348 pkt.
Lokata czwarta, posokowiec hanowerski Cita z Kamenneho more, przewodnik Vit Beranek – 240 pkt.
Lokata piata, posokowiec bawarski, Rufus Sfora Nemroda, przewodnik Wojciech Łażewski, Polska – 190 pkt.
Lokata szósta, posokowiec bawarski, Alma od Hradu Bouzova, przewodnik Ivo Vymetal – 145 pkt.
Lokata siódma, posokowiec hanowerski, Bass z Placku, przewodnik Jan Macek – 130 pkt.
Bez lokaty pozostał zaginiony w środę hanower Jumbo z Pralesa, Marka Krausa.
Jednak w drodze powrotnej do domu właściciela spotkała najcenniejsza nagroda, otrzymał wiadomość, że Jumbo się odnalazł, cały i zdrowy.
Wszyscy przewodnicy psów otrzymali pamiątkowe nagrody. Wojtek Łażewski ledwo zmieścił do swojego auta wielki olejny obraz. Pozostały pożegnalne uściski. Wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski, bogatsi o nowe znajomości i doświadczenia. Naoglądaliśmy się mocnych hanowerów, których tak mało u nas. Zobaczyliśmy jak wygląda organizacja najważniejszego konkursu posokowców w Czechach.
Teraz czeka nas wyjazd na Słowację na Memoriał F. Konrada, a w listopadzie nasz Memoriał B. Gierszewskiego, mam nadzieję, że najlepszy!
Chciałem podziękować mojemu Koledze z Moraw, Mirkovi Gora – na relacji którego oparłem niniejsze sprawozdanie. Zapraszam jednocześnie do zapoznania się z jego opisem i zdjęciami na stronie: www.barvar.cz/akce_detail.aspx?id=537

Horridó
Wojciech Galwas