XXXI Zjazd Klubów Członkowskich ISHV

W dniach od 28-31 października na terenie Niemiec w północnej Bawarii, w miejscowości Bad Brückenau odbyły się „31 Dni ISHV”. Uczestniczyły w nich reprezentacje Klubów Posokowca z 14 państw Europy.
W trakcie Dni ISHV odbyło się szereg spotkań, zebrań i narad. Wśród nich miało miejsce m.in.; Posiedzenie Zarządu ISHV, Posiedzenie Światowego Związku Posokowców Bawarskich, Zebranie Doradców Hodowlanych ISHV, Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo Wyborcze ISHV. Powołane zostały zespoły do spraw przygotowania zmian w Statucie ISHV oraz w Regulaminie Próby Głównej ISHV. Na nowego Przewodniczącego ISHV, na najbliższą dwuletnią kadencję, wybrany został Prezes Austriackiego Klubu Posokowców.

Tak więc, następne Spotkanie Klubów ISHV odbędzie się za dwa lata w Austrii.

W ramach Dni ISHV odbyło się również poszukiwanie postrzałków.

W imprezach tych wzięła udział, skromna pięcioosobowa delegacja naszego Klubu Posokowca. W jej skład weszli przewodnicy z psami, sędziowie, członkowie zarządu klubu, delegaci. Szkoda tylko, że tak mała liczba osób zdecydowała się na wyjazd aby poznać zwyczaje, ludzi i posokowce z innych krajów.
Wracam jednak do konkursu, bo to wydarzenie które najbardziej interesuje właścicieli posokowców. Wzięło w nim udział dwunastu przewodników z posokowcami, reprezentującymi 12 klubów członkowskich ISHV.

>Nasz klub reprezentował Michał Fornalczyk z suką posokowca bawarskiego – FANTĄ z •Żywieckich Łączek.

>Rezerwowym reprezentantem był Maciej Kopeć ze swoją bawarką ORA Conductus.

Niestety rezerwowe posokowce nie otrzymały szansy pokazania swoich umiejętności.

Powołano również dwanaście zespołów sędziowskich, łącznie 36 sędziów – po 3 sędziów z różnych państw w każdym zespole.

Codziennie przewodnicy posokowców losowali numer pracy oraz numer zespołu sędziowskiego.

Organizacja konkursu budziła wiele zastrzeżeń. Trzeba było mieć wiele szczęścia aby wylosować pracę, która dawała psu szanse na uzyskanie dyplomu. Poszukiwania odbywały się po polowaniach zbiorowych w których brało udział od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu myśliwych oraz kilkadziesiąt psów pracujących w miotach.

Reprezentant Norwegii dwa dni oczekiwał na pracę po polowaniach zbiorowych, na którą się nie doczekał.

Inny zespół pojechał 180 kilometrów, po to żeby pies odnalazł martwego dzika 12 metrów od zestrzału. Posokowce oprócz prac jakie miały do wykonania wykonywały szereg prac kontrolnych polegających na sprawdzeniu pudeł, gdzie myśliwym wydawało się jedynie, że strzał był trafny. Kilkakrotnie psy dochodziły do patrochów, gdzie ranna zwierzyna była dostrzelona z innego stanowiska.

Nie ma jednak co narzekać – co kraj to obyczaj.

Opiszę pokrótce pracę jaką wykonał Michał z Fantą. W pierwszym dniu los przydzielił im trop rannego dzika. Na zestrzale Fanta odnalazła krople farby i podjęła pracę. Pojedyncze krople farby były odnajdywane jeszcze na odcinku 200 metrów, po czym zanikły. Fanta prowadziła jeszcze po nie sfarbowanym tropie ponad dwa kilometry, po czym sędziowie podjęli decyzję o przerwaniu pracy – obcierka. W dniu następnym Michał z Fantą oraz polską koroną pojechali poszukiwać rannej łani. W tym dniu oceniał ich zespół sędziowski niemiecko-szwajcarsko-słowacki. Wg relacji organizatora polowania, poprzedniego dnia na polowaniu zbiorowym postrzelona została łania jelenia, którą następnie goniły dwa wachtelhundy, co widziane było na innych stanowiskach. Po znalezieniu zestrzału i analizie farby Michał wraz z sędziami doszli do przekonania, że łania otrzymała postrzał w mięsień tylnego badyla, bez uszkodzenia kości. Fanta przystąpiła do pracy. Ranna łania uciekając przed goniącymi ją psami, podążała
pod górę, krążąc po warstwicac, zataczała pętle, wytyczała ósemki. Fanta pomimo znikomej ilości farby, jedna kropla co kilkadziesiąt metrów, wytrwale wypracowywała jej trop.

Po przejściu około 4 kilometrów ekipę poszukiwawczą zastał zmrok. Praca została przerwana, zapadła decyzja o kontynuacji pracy w dniu następnym. Umordowana ekipa wróciła do bazy z nadzieją , że następnego dnia uda się dojść rannego postrzałka. Rodzaj pracy jaką wykonała bawarka, wskazywała na duże prawdopodobieństwo dojścia łani, puszczenia psa w gon i zakończenia pracy stanowieniem i dostrzeleniem postrzałka. Sędziowie wyrokowali – jest to praca na zwycięstwo!

Następnego dnia, ta sama ekipa wyruszyła w góry. Do ekipy dołączył jedynie dziennikarz z niemieckiego czasopisma „Wild und Hund”, który fotografował pracę posokowca z Polski. Od postrzelenia minęło ponad trzydzieści godzin. Fanta podjęła trop w miejscu zakończenia pracy poprzedniego wieczoru. Parła niestrudzenie dalej. Osłabiona łania nie zaległa ani razu, podążała wzdłuż leśnych dróg, schodząc co rusz na lewo lub prawo. Na trasie pracy psa podnosiły się dziki i jelenie, Fanta pracowała dalej, na coraz mniej widocznym, sfarbowanym tropie, wkładając bardzo duży wysiłek w rozwikłanie zagadek jakie kreśliła ranna sztuka i świeżo buchtujące na jej tropie dziki. Po wypracowaniu tropu na odcinku następnych czterech kilometrów, oczom poszukującej ekipy ukazał się najgorszy z możliwych widok. Fanta doszła do patrochów. Cała praca poszła na marne. Pies zgodnie z regulaminem nie może być oceniony.

Przewodnik grupy uzyskał telefonicznie informację, że łania została zastrzelona w tym dniurzez innego myśliwego. Była postrzelona w pachwinę, kula zahaczyła mięsień uda nie uszkadzając kości ani żadnych organów wewnętrznych.

Michał otrzymał gratulacje za perfekcyjną pracę jaką wykonała Fanta. Ekipa sędziowska była pod bardzo dużym wrażeniem jakie zrobiła na nich spokojna i wyważona praca Michała i Fanty. Pozostał jednak niedosyt – szczęście i zwycięstwo było bardzo blisko, niestety nie tym razem.

Pozostaje mi jeszcze podanie wyników końcowych konkursu. Ilości punktów i nazw psów nie podam, bowiem organizatorzy nie wywiesili żadnej tablicy z wynikami.’

Może doślą później?

Lokatę pierwszą z dyplomem I stopnia uzyskała 6,5 – letnia suka posokowca hanowerskiego, reprezentująca Węgierski Klub Posokowca. Suka ta jako jedyna miała możliwość dojścia, po gonie i stanowieniu, rannego dzika. Dzień prędzej miałem możliwość obserwowania jej pracy na odcinku siedmiu kilometrów, gdzie bezskutecznie poszukiwała rannego w bieg dzika. Jedyną kroplę farby odnaleźliśmy na trzecim kilometrze tropu.

Lokata druga z dyplomem II stopnia przypadła w udziale posokowcowi bawarskiemu z Czech – CESAR z Novodomshych bazin. Przewodnik – Radek miał dużo szczęścia w losowaniu.

Pierwszego dnia odnalazł po 500 m martwą łanię, (praca oceniona na dyplom III stopnia), następnego dnia odnalazł po 800 metrach martwego przelatka. Ta praca umożliwiła mu uzyskanie dyplomu II stopnia.Posokowiec ten dwa lata temu uzyskał pierwszą lokatę na naszym Memoriale B. Gierszewskiego. Nieskromnie dodam, że jest to syn mojego ARS-a Czedzielski Rewir.

Lokatę trzecią z dyplomem 3-go stopnia uzyskał posokowiec hanowerski ze Szwajcarii. Niestety szczegóły jego pracy nie są mi znane.

Lokata ostatnia, czwarta z dyplomem trzeciego stopnia przypadła w udziale posokowcowi bawarskiemu z Włoch. Odnalazł on martwego wycinka, który po strzale zszedł mocno zarośniętym zboczem z góry. Podążaliśmy za nim najpierw na czworakach, później w pozycji „czołgaj się” głową w dół. GPS pokazał dystans 347 metrów. To jedyne cztery psy jakie uzyskały dyplomy. Innym los tym razem nie sprzyjał.

Uroczysty pokot, wręczenie nagród i dyplomów zakończyło konkursowe zmagania.

Pozostał ból mięśni po wielu kilometrach wychodzonych w bawarskich górach, podrapane ręce i twarz, pozostał niedosyt z niezakończonej sukcesem pracy.

Pozostała jednak również satysfakcja, że posokowiec z Polski wzbudził zachwyt swoją pracą znającym się na rzeczy sędziom. A tego co żeśmy widzieli i poznali, przecież nikt nam nie odbierze.

Dziękuję wspaniałej ekipie z jaką miałem przyjemność spędzić tych kilka dni. Przewodnikom posokowców; Michałowi Fornalczykowi i Maćkowi Kopciowi. Dziękuję Pawłowi Bocianowskiemu i Wojciechowi Łażewskiemu, jak również Józkowi Fox, który bezinteresownie służył za naszego tłumacza. Jak św. Hubert pozwoli – do zobaczenia na następnym Zjeździe ISHV za dwa lata w Austrii.

Wojciech Galwas