XI Memoriał Fridricha Konráda

Tradycyjnie, jak co dwa lata, Klub Posokowca Członek ISHV wziął udział w organizowanym co dwa lata, przez naszych przyjaciół ze Słowackiego Klubu Posokowca, już XI z kolei Memoriale Fridricha Konrada. Nosi on imię hodowcy, który ułożył do pracy ponad 60 posokowców. Jest to również drugi, pod względem rangi, po ISHV Süche, konkurs posokowców w Europie. Stopień jego trudności jest nawet większy, bo prócz poszukiwania naturalnego postrzałka, obejmuje on dodatkowe konkurencje, jak odłożenie i pracę na sztucznym tropie.

Do udziału w memoriale zgłoszono 12 posokowców, wytypowanych przez Kluby Posokowca należące do Międzynarodowego Zrzeszenia Klubów Posokowca – ISHV. Do Bojnic zjechały posokowce ze Słowacji, Czech, Włoch, Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Węgier i Polski.
Nasz klub miał reprezentować posokowiec bawarski, który niestety zginął tragicznie w przeddzień memoriału. W tej sytuacji zarząd klubu wytypował do reprezentowania naszych barw, sukę posokowca bawarskiego ALMĘ z Wilczewskich Wydm, stanowiącą własność Romana Walicha ze Skórzewa koło Poznania.

 

Alma to doświadczony posokowiec, mająca w swoim dorobku championat wystawowy i championat pracy, zwyciężczyni rankingu posokowców w 2004 roku, zwyciężczyni wielu konkursów, uczestniczka ISHV Süche w 2005 roku.
Do Bojnic na Słowacji, prócz startującego Romka Walicha, zjechał prawie cały zarząd Klubu Posokowca z prezesem Janem Kierznowskim, który również był sędzią na memoriale. Drugim sędzią z Polski był Zbigniew Skrzek. Prócz nich zjechali nasi Koledzy klubowi, którzy pomimo setek kilometrów do przebycia, nie opuszczają tego typu imprez.

 

Koniec października przywitał nas iście letnią pogodą. Górzyste tereny środkowej Słowacji, porośnięte mieszanymi lasami z przewagą buka, w promieniach słońca i jesiennych barwach stanowiły piękny widok.
Zakwaterowani zostaliśmy na terenie ośrodka wypoczynkowego w domkach campingowych pamiętających czasy naszego wczesnego Gierka lub ichniego Gustava Husaka. Te drobne niedogodności zrekompensowało nam doskonałe towarzystwo. Jak zawsze na tego typu imprezach spotkaliśmy miłośników posokowców z całej Europy, z których większość znamy od wielu lat.
Wróćmy jednak do wydarzeń memoriałowych. Po losowaniu numerów startowych, umieszczonych tradycyjnie na dnie kieliszka wypełnionego śliwowicą, przyszedł czas oczekiwania na zgłoszenia postrzałków. Tym razem szczęście nam sprzyjało.
R. Walich wylosował postrzałka w pierwszym dniu zmagań. Pojechaliśmy za nim jako tzw. „korona”, czyli obserwatorzy. Na górskim zboczu czekał na nas myśliwy, który poprzedniego dnia strzelał do jelenia-cielaka. Po strzale cielak ruszył zakrzaczonym stokiem, pozostawiając na zestrzale farbę. Po analizie zestrzału Alma została podłożona na trop i pewnie ruszyła w dół góry. Po kilku minutach usłyszeliśmy spokojne szczekanie, a wiec doszła do martwej sztuki.
Jak się okazało, cielak miał przestrzelone szynki i zgasł 400 metrów od zestrzału. Romek i Alma zostali udekorowani złomem, a cielak otrzymał ostatni kęs.
Sposób oceniania pracy psa jest uzależniony od wielu czynników. Sędziowie biorą pod uwagę m.in.; czas od postrzelenia do podjęcia tropu, warunki atmosferyczne i terenowe, długość tropu, chęć psa do pracy, współpracę z przewodnikiem, zachowanie przy martwej zwierzynie, ewentualny gon i osaczenie.
Sędziowie ocenili pracę Almy na 4, podobnie chęć do pracy i zachowanie przy martwej zwierzynie. Jednak krótki dystans od miejsca strzału do znalezienia martwej zwierzyny, zakwalifikował Almę do dyplomu III stopnia. Najważniejsze jednak, że postrzałek został bez żadnych problemów odnaleziony.
Oczywiście nikt nie ma wpływu na to, jakiego rodzaju postrzałek zostanie wylosowany przez psa. Jest to czynnik losowy. Warunki pracy dla każdego psa są zupełnie inne i nie porównywalne, dlatego też nie można zmagań memoriałowych traktować jako typowego konkursu dla posokowców. Służy on raczej prezentacji umiejętności posokowców z poszczególnych krajów.
Następnego dnia Romka i jego sukę czekały następne memoriałowe konkurencje; podchód z odłożeniem i praca na sztucznym tropie.
Na odłożenie przewodnik prowadzi psa bez smyczy przy nodze, następnie cicho odkłada na siad lub waruj (bez uwięzi) i pozostawiania jakiejkolwiek rzeczy czy otoku, po czym oddala się w zarośla. Po 20 minutach oddaje strzał, po następnych pięciu powraca do psa. Odłożony pies nie może zmienić pozycji, ani w żaden sposób reagować na odgłos strzału.

 

Alma z tą konkurencją poradziło sobie bez żadnego problemu, uzyskując maksymalną ilość punktów.
Pozostała jeszcze do wykonania praca na sztucznym tropie.
Napiszę o niej kilka słów więcej, bowiem różni się ona od ścieżek tropowych na naszych konkursach.
Trop zakłada się, co najmniej 18 godzin prędzej, używając laski tropowej z badylem jelenia, leżącego na końcu tropu i 200 ml farby. Ścieżka tropowa ma 1100-1300 metrów, z co najmniej dwoma załamaniami i tropem powrotnym. Na ścieżce położone są 3 ponumerowane znaki, za znalezienie, których otrzymuje się dodatkowe punkty.
Sędziowie prowadzą przewodnika z psem na oznakowany kwadrat o powierzchni 25 arów, na którym znajduje się sztuczny zestrzał. Jest nim odłamek kości i fragment sukni oraz tzw. list zestrzałowy. Pies ma do 10 minut na jego znalezienie, za co otrzymuje punkty w zależności od czasu odszukania. Następnie przewodnik wraz z psem, bez niczyjej asysty, rusza na nie oznakowaną w żaden sposób ścieżkę tropową. Są wyznaczone limity czasu na jej przejście, od 40 do 60 minut, za co otrzymuje się określoną ilość punktów. Dodatkowe punkty otrzymuje również pies za oznajmianie, oszczekiwanie lub tzw. oznajmianie z oszczekiwaniem. Zagubiony w lesie przewodnik wzywa pomocy przez radiotelefon.
Na sztuczny trop pojechaliśmy z Romkiem i Almą już późnym popołudniem, ponad 20 godzin od jego założenia. W oczekiwaniu na swoją kolej, napawaliśmy się pięknymi widokami jesiennych gór skąpanych promieniami słońca, o sile rzadko spotykanej o tej porze roku. Nasze doznania wzmagane były odgłosami beczących w pobliżu danieli. Bekowisko w pełni. Byki otumanione miłosnym zauroczeniem, pobekiwały na okrągło, błąkając się po ścieżkach tropowych, robiąc swoim odwiatrem zamęt w głowach startujących posokowców.
W końcu nadszedł czas na podjęcie tropu.
Alga w czasie 2 minut znalazła zestrzał, po czy ruszyła ze swoim przewodnikiem na ścieżkę tropową. Ledwo zdążyliśmy dojechać na koniec ścieżki, a po paru minutach pojawił się tam Romek z Algą, dochodząc do znajdującej się na końcu ścieżki martwej łani. Sędziowie odnotowali czas przejścia – 20 minut. Dobrze, że Romek podążał za psem w samym podkoszulku, bo te sprinterskie tempo mogło mu zaszkodzić. Sędziowie znów przyznali maksymalne noty.

 

Po drugim dniu zawodów, Alma zajmowała 1 lokatę z największą ilością punktów. Następnego dnia, do poszukiwania postrzałków, szykowało się jeszcze kilka posokowców, my jednak mogliśmy już świętować doskonały występ naszych reprezentantów.
W sobotnie popołudnie nastąpił pokot, ogłoszenie wyników i uroczyste zakończenie memoriału.

 

Okazało się, że startujący w tym dniu posokowiec hanowerski z Austrii, trafił na żyjącego postrzałka, zaliczając gon i osaczenie. Uzyskał w ten sposób dyplom II stopnia i pomimo mniejszej ilości punktów niż Alma, zajął pierwszą lokatę.


Zdobywczyni 1 lokaty Frika von Hahntennjoch
 

Nie zmąciło to naszej radości z dobrego występu naszego psa. Jak już wspominałem, nie o lokaty tu chodzi, bowiem rodzaj postrzałka to sprawa losu, ale cieszy doskonała postawa naszego posokowca. Drugi raz z rzędu posokowiec reprezentujący polski Klub Posokowca, zajął na tym prestiżowym memoriale 2 lokatę.

 

Dwa lata temu był to DON od Margaretki Jerzego Sokoła, obecnie ALMA Romka Walicha.
Z kronikarskiego obowiązku przedstawię jeszcze pierwszą trójkę XI Memoriału Fridricha Konrada;
      FRIKA von Hahntennjoch, posokowiec hanowerski, właściciel i przewodnik Erich Gässner – Austria, lokata 1/12, dyplom II stopnia, 315 punktów.
      ALMA z Wilczewskich Wydm, posokowiec bawarski, właściciel i przewodnik Roman Walich – Polska, lokata 2/12, dyplom III stopnia, 350 punktów.
      ENDY Morske Oko, posokowiec bawarski, właściciel i przewodnik Babáli Csaba – Węgry, lokata 3/12, dyplom III stopnia, 335 punktów.
P.s.
Jak się okaże, 10 dni później Roman Walich z córką Almy – ALGĄ znad Warciańskich Tataraków zajął 1 lokatę na I Memoriale Ks. Benedykta Gierszewskiego – ocenie pracy posokowców na naturalnych postrzałkach, przeprowadzonego w międzynarodowej obsadzie w lasach w rejonie Kluczborka w dniach 02-05.11.2006 r.
Dobra passa posokowców z Klubu Posokowca trwa – i oby tak dalej.