Relacja z przebiegu IX Memoriału im. Ks. B. Gierszewskiego

Przed dwoma dniami zakończył się IX Memoriał odbywający się tradycyjnie w lasach, w rejonie Kluczborka. Czas więc na relację. Z góry przepraszam za możliwe nieścisłości w opisie prac ale bazuję na sporządzonych notatkach w czasie odpraw sędziowskich.

Zacznijmy od przewodników psów. Ich lista została zamieszczona na stronie klubowej, choć w przeddzień memoriału zaszły na niej zmiany. Ze startu w memoriale zrezygnowali Austriacy, tłumacząc się chorobą psa i sędziego. Zaszły również zmiany w składzie sędziowskim. Sędziego Ladislava Druskę ze Słowacji zastąpił Karel Smrek, nie dojechał również Zbigniew Skrzek.

W piątkowy wieczór, po przyjeździe wszystkich uczestników, nastąpiła prezentacja poszczególnych ekip i losowanie przez przewodników kolejności startowej. Sędziowie oraz przewodnicy otrzymali pamiątkowe koszulki, skórzane paski do spodni sygnowane logiem klubu oraz wykonane z brązu znaczki Klubu Posokowca. Wspólna kolacja zakończyła piątkowy wieczór.

Sobotni poranek przywitał nas opadami deszczu. Nie mógł on jednak przeszkodzić w uroczystym otwarciu memoriału i wylosowaniu przez przewodników kolejności prac.

Część z nich rozjechała się do sprawdzenia postrzałków postrzelonych poprzedniego dnia, pozostali oczekiwali na zgłoszenie postrzałków.

Pierwszą pracę wylosował przewodnik ze Słowacji, Robert Frano z posokowcem bawarskim HUGO z Liptowskich Revuc. Pojechał on sprawdzić rezultat strzałów do jelenia byka oddanych w piątek. Do byka strzelano w biegu ze zwyżki. Ani na zestrzale, ani na dalszym odcinku 500 m. pracy psa na otoku, nie stwierdzono żadnego potwierdzenia postrzelenia jelenia. Sędziowie uznali, że byk został spudłowany i pracę przerwano.

W tym samym rejonie ekipie poszukującej zgłoszono również postrzał do dzika z sobotniego polowania. Za zgodą sędziego głównego podjęto pracę na tym dziku. Był to strzał oddany ze zwyżki do biegnącego, niedużego dzika z odległości 60 m. Na zestrzale znaleziono fragment sadła, co wskazywało na postrzał na miękkie. Pies podjął pracę od zestrzału, po 100 metrach odnaleziono kroplę farby, po następnych 100 m. następną. Po prawie 500m. pracy na otoku zauważono zranionego dzika, który znajdował się na drugim brzegu rzeki. Pies puszczony w gon, przepłynął rzekę i podjął głośny gon trwający 7 minut, po czym zaczął stanowić dzika. Po podejściu przewodnika dzik odszedł jeszcze 100m. i ponownie został stanowiony przez psa. Przewodnik oddał strzał łaski. Okazało się że dzik był postrzelony po dolnej części jamy brzusznej. Sędziowie ocenili prace psa na otoku na ocenę 4, gon na 3, stanowienie na 4, zachowanie przy martwej zwierzynie na 4. Łącznie dawało to  95 pkt i dyplom I stopnia.

Drugą pracę wylosował Rafał Malec z posokowcem bawarskim CANTO z Ivetkinho dvora. Było to sprawdzenie piątkowego strzału do dużego dzika do którego oddano 2 strzały. Po drugim strzale dzik padł, po czym wstał i uszedł. Strzały do dzika sprawdzane były jeszcze w tym samym dniu przez 2 psy biorące udział w polowaniu. W sobotę ze względu na padający deszcz na zestrzale nie znaleziono żadnych śladów. Pies pracując na odcinku 1200 m. nie znalazł żadnego potwierdzenia postrzelenia. Powrócono na zestrzał. Pies ponownie przeszedł tą sama trasę. Podłożony został trzeci raz na zestrzał i odmówił dalszej pracy. Sędziowie stwierdzili prawdopodobny postrzał po chybie, uniemożliwiający dojście.

W tym samym dniu R. Malec sprawdzał jeszcze strzał do jelenia cielaka. Do cielaka prowadzonego przez łanię strzelał ze zwyżki z odległości 20m. francuski myśliwy z kal. 9×63. Po oddaniu strzału cielak podskoczył w kierunku łaniu. Relacje odnośnie postrzału były sprzeczne, od farby i treści, po brak śladów postrzału. Pies podjął pracę na trasie ucieczki jeleni. Przez 3 km pracy na otoku nie znaleziono żadnego potwierdzenia postrzału. Po 3 km, przed pracującym psem, podniosła się łania z cielakiem, nie wskazując żadnych śladów postrzału. Pracę psa przerwano.

Jako kolejny pracował przewodnik z Czech – Miroslav Prchlik z posokowcem hanowerskim AR ze Lniste. Podjął on pracę na tropie łani jelenia postrzelonej prawdopodobnie na miękkie. Padający deszcz uniemożliwił znalezienie śladów postrzelenia. Pies pracował na dystansie 3 km, po czym odnaleziono 2 krople farby. Po przejściu następnych 200 metrów, pies podniósł głowę do góry i przestał pracować. Okazało się że łania została dostrzelona w kolejnym miocie i zabrana na karawan.

Kolejna praca w tym dniu, to praca kontrolna po M. Kunikowskim, który po przejściu prawie 6 km, stwierdził że dzik jest nie do dojścia. Pracę kontynuowano do zapadnięcia zmroku i podjęto ją ponownie w niedzielę.

W tym samym czasie na piątkowym tropie pracował G. Sęk z posokowcem bawarskim ERGO Zimny Trop. Strzelano do łani daniela, która podążała z cielakiem. Łania została zastrzelona, natomiast cielę otrzymało postrzał rykoszetem w żuchwę. Na trasie ucieczki cielaka znaleziono fragment żuchwy. Pies pracował na otoku nie znajdując śladów rannej sztuki. Pracę przerwano.

W godzinach popołudniowych ten sam zespół pracował również na rannym postrzelonym rano dziku z kal. 8×57 w przedni bieg. Podłożony na zestrzał pies pracował na otoku, na tropie potwierdzonym farbą na odcinku 350m. Po 1200m ekipa poszukiwawcza doszła do ogrodzonego siatką młodnika porośniętego dużą ilością gęstych jeżyn. Podniesiona siatka płotu wskazywała wejście dzika. Psa puszczono luzem na wejście dzika pod płotem. Po przejściu 100-150m. pies zaczął głosić i stanowić dzika. Próby podejścia na odległość strzału kończyły się odejściem dzika i ponownym stanowieniem. Po 2h gonu, głoszenia, stanowienia, ze względu na zapadający zmrok pies został odwołany. Postanowiono kontynuować pracę w dniu następnym.

Kolejna praca była wykonywana przez M. Kunikowskiego z suką posokowca bawarskiego DAISY z Brzozowej Akacji. Został on skierowany na trop dzika wagi ok. 30 kg, do którego strzelano z ambony z bliskiej odległości. Na zestrzale dzik pozostawił farbę i fragment kości pochodzący prawdopodobnie z żebra. Pies po kilkukrotnym naprowadzeniu na farbę podjął trop i kontynuował pracę na odcinku 5700m. Po tym dystansie przewodnik przerwał pracę stwierdzając że sztuka jest nie do dojścia. Jako że znaleziono fragment żebra postanowiono wysłać na ten trop psa kontrolnego.

Ekipa z Węgier z przewodnikiem Robertem Horvathem z posokowcem hanowerskim Tolosi Erdojaro Almos, pracowała na dziku wagi ok. 30 kg, do którego strzelano ze zwyżki z odległości 15 m. Na zestrzale znaleziono fragment kości pochodzący z drobnego stawu z rapety. Po 400 m. pracy na otoku, wobec braku potwierdzenia pracy na prawidłowym tropie, powrócono na zestrzał. Pies podążył tą samą trasą na odcinku 3 km, po czym pracę przerwano, oceniając sztukę jako nie do dojścia.

Posokowiec z KBGS Oscar von Neplitztal, którego przewodnikiem był Sebastian Lerch z Niemiec skierowany został na miejsce gdzie strzelano do dwóch łań jeleni. Jedna sztuka została w ogniu, druga po strzale upadła po czym podniosła się i uszła. Na miejscu gdzie padła łania znaleziono dużą ilość farby. Podłożony pies podjął pracę na otoku. Po przejściu 400 m. bez potwierdzenia farby, przewodnik stwierdził że pies jest na gorącym tropie i puścił psa w gon. Pies podjął gon na dystansie 3 km, wykazanym na GPS. Gon nie zakończył się stanowieniem, pies powrócił kulejąc na łapę. Został zapięty ponownie na otok. Po 300 m. doszedł do drogi asfaltowej. Pracę przerwano na 2h, dając czas na odpoczynek psu i na ostygnięcie tropu. Po przerwie podjęto pracę jednak po przejściu 200 m. pies zgubił trop. Na tym pracę przerwano.

Klub ze Szwajcarii reprezentował Klaus Lauber z suką posokowca bawarskiego LUNA Pellizzato. Skierowani zostali do pracy na poszukiwanie zranionej łani jelenia. Do łani podążającej z cielakiem strzelano wielokrotnie z zwyżek. Jedna z kul dosięgnęła celu. Analiza znalezionej farby wskazywała że jest to postrzał w tylną lewą szynkę, bez naruszenia kości. Suka podłożona na farbę pracowała na otoku na odcinku 4500m. Trasa ucieczki przebiegała wysokim drzewostanem, przez drogi asfaltowe, tereny podmokłe i bagniste. Prawidłowość pracy suki potwierdzały co kilkadziesiąt metrów krople farby, punktowane przez posokowca i oznaczane przez przewodnika. Po wykonaniu dwukrotnej pętli, łania z cielakiem podeszła pod zagrodę dla jeleni, ogrodzoną siatką drucianą i dodatkowo pastuchem elektrycznym. Suka kontynuowała pracę na tropie wzdłuż ogrodzenia pomimo trzykrotnego porażenia impulsem elektrycznym. Zostało przez nią odnalezione odbicie od ogrodzenia przez asfaltową jezdnię. Pracę kontynuowano jeszcze kilkaset metrów, bez potwierdzenia farbę. Ze względu na brak trzymania tropu przez sukę pracę przerwano, oceniają sztukę jako nie do dojścia.

Tak więc w sobotni dzień  8 posokowców pracowało na 12 ścieżkach tropowych. Padający przez noc i większą cześć dnia deszcz, utrudniał odnalezienie farby i innych śladów na tropie, ale zapewniał odpowiednią ilość wilgoci utrzymującej cząstki zapachowe. Pomimo dużej ilości prac, tylko jedna z nich zakończyła się skutecznym dojściem, gonem, stanowieniem i dostrzeleniem rannej zwierzyny, co umożliwiało przyznanie dyplomu.

 

Niedziela 09.11.2014 r.

Niedziela rozpoczęła się od wyjazdu w teren ekip które kontynuowały lub kontrolowały pracę z poprzedniego dnia.

Miroslav Prchlik z Czech pojechał jako kontrola pracy jaką wykonywał poprzedniego dnia M. Kunikowski idąc za dzikim na dystansie 5700 m. Posokowiec z Czech AR ze Lniste kontynuował pracę jeszcze na odcinku 300m. po czym zaczął pracować górnym wiatrem i nie podjął dalszego tropu. Sędziowie stwierdzili, że znaleziony fragment żebra pochodził z „obcierki” gdyż do dzika strzelano ze zwyżki z bliskiej odległości i że kula nie weszła do tuszy dzika, powodując jedynie powierzchowną ranę.

W tym dniu M. Prchlik wykonywał drugą pracę kontrolując strzały oddane do chmary jeleni. Myśliwy oddał 2 strzały do chmary jeleni twierdząc że zranił cielaka. Pies podjął trop na zestrzale jednak podążał w innym kierunku niż twierdził myśliwy że uszło cielę. Po 1200 m. pracy na otoku pies doszedł do mocno sfarbowanego łoża. Okazało się że z tego miejsca została zabrana na karawan martwa łania zastrzelona w tym miejscu. Ekipa powróciła w rejon zestrzału. Tym razem pies podjął trop w kierunku wskazanym przez myśliwego jako trasa ucieczki cielaka. Dalsza praca na tropie potwierdziła że cielę dołączyło do chmary i nie nosi śladów postrzelenia.

Pracę z poprzedniego dnia na rannym dziku kontynuował również G. Sęk z Ergo Zimny Trop. Pies przez godzinę przeszukiwał młodnik gdzie poprzedniego dnia stanowił dzika. Odnalazł trop wyjściowy pod płotem po czym kontynuował pracę na otoku. Po 800 m. doszedł do babrzyska, gdzie przez pół godziny pies wypracowywał trop. Podjął trop i kontynuował pracę na tropie na którym nie odnaleziono farby, jedynie wciski uchodzącego dzika. Wciski wskazywały, że przednia rapeta jest ciągnięta. Po 7 km przerwano dalsze poszukiwania.

Na postrzał łani z poprzedniego dnia pojechał R. Malec z Canto z Ivetkinho dvora. Łania jelenia postrzelona poprzedniego dnia o godz. 13. Strzelano z kal. 7×64. Pracę rozpoczęto o godz. 9,00 po 19 godzinach od postrzelenia. Na zestrzale brak farby i innych śladów. Po 300 metrach znaleziono ślad z kilku włosów sukni zahaczonych o korę drzewa. Na dalszej trasie pracy psa znaleziono jedynie wciski racic. Po 1200 metrach została odnaleziona martwa sztuka w rowie melioracyjnym. Łania była postrzelona od tyłu w szynkę, kula weszła do jamy brzusznej bez wylotu. Biorąc pod uwagę czas od postrzelenia i dystans, komisja sędziowska przyznała dyplom III stopnia.

Do pracy wyjechała również ekipa ze Słowacji. Zgłoszono postrzeloną łanię, która po strzale była goniona przez 2 łajki. Na zestrzale znaleziono farbę. Pies podjął prace na otoku na dystansie 1200 m. Na tropie znajdywano farbę. Po tym dystansie, ze względu na trudne warunki terenowe pies został zwolniony z otoku. Po 300 m. pracy luzem pies zaczął głosić martwą łanię postrzeloną na miękkie.

Po 15-tej godzinie Słowakom zgłoszono na tym samym polowaniu drugi postrzał do łani jelenia. Podłożony pies na zestrzał znalazł farbę, kontynuował pracę na odcinku 300 m. jednak ze względu na zmrok pracę przerwano. W poniedziałek pies kontrolny podjął trop, jednak praca nie zakończyła się dojściem sztuki.

Robert Horvath z Węgier z posokowcem hanowerskim pojechali na postrzelonego dzika, który na zestrzale zostawił fragment tłuszczu i drobny fragment kości. Podłożony pies przeszedł 500 m. do młodnika w którym zgubił trop i przestał pracować. Powrócono na zestrzał i ponownie podłożono psa, który przeszedł 600 m. w innym kierunku, prawdopodobnie tropem uchodzącej watahy. Ze względu na brak potwierdzenia powrócono na zestrzał. Tym razem pies podążył tropem jak za pierwszym razem i ponownie przestał pracować. Przewodnik zdecydował o przerwaniu pracy. Sędziowie zdecydowali o wezwaniu psa kontrolnego.

Ekipa z Węgier pojechała do następnej pracy. Pracowano na dziku którego z miotu wypchnął gończy słowacki. Po strzale dzik uszedł w pola. Na zestrzale znaleziono farbę. Pies prowadził na otoku na odcinku 6 km na tropie potwierdzonym farbą ciągnącym się przez pola. Praca została przerwana ze względu na zapadający zmrok. Postanowiono kontynuować prace następnego dnia.

W tym czasie M. Kunikowski z Daisy sprawdzał pierwszą prace ekipy węgierskiej. Suka podłożona na zestrzał kontynuowała pracę na otoku na odcinku 4 km, weszła na gorący trop, puszczona luzem po 180 m. podjęła gon, jednak po 5 min. wróciła do przewodnika. Ponowna praca na otoku doprowadziła do ponownego kontaktu na gorącym tropie. Suka ponownie została puszczona w gon, który trwał na odcinku 3 km. Suka nie stanowiła dzika. Pracę przerwano ze względu na zmrok. W poniedziałek podjęto ponownie próbę odszukania dzika, zakończoną niepowodzeniem.

W innym łowisku na innym polowaniu zgłoszono zranienie dwóch dzików. Zostały tam wysłane ekipy z Niemiec i ze Szwajcarii. Klaus Lauber po podłożeniu Luny na trop odnalazł po 400 m. farbę. Po następnych 200 m. dzik wyszedł na śródleśne łąki gdzie strzelano do niego drugi raz. Po przejściu następnych 100 m. napotkano myśliwego, który stwierdził że za dzikiem idzie ekipa z Niemiec. Ze względu na pracę innej ekipy na tym samym tropie pracę zakończono.

Sebastian Lerch z KBGS podłożył Oscara do farby znalezionej na łące. Myśliwy strzelał do dzika i sprawdzając rezultat strzału znalazł farbę. Nie wiedząc że jest to farba ze strzału kilkaset metrów prędzej zgłosił zranienie. Sebastian Lerch rozpoczął pracę nie wiedząc że tym tropem podąża już ekipa ze Szwajcarii. Po 200 m. pracy na otoku na tropie podniósł się dzik. Pies został puszczony w gon. Okazało się jednak, że jest to zdrowa sztuka. Po 10 min. pies powrócił do przewodnika. Kontynuowano pracę na otoku na odcinku 6-7 km. Trop zaprowadził na skraj lasu do gęstego młodnika na skraju pól. W młodniku ruszono zwierza. Pies został puszczony luzem ruszając w młodniku 2 szt. zwierzyny. Pies wrócił do przewodnika. W młodniku słychać było dzika kłapiącego orężem, jednak ze względu na zmrok pracę przerwano. Podjęta praca w poniedziałek nie zakończyła się odnalezieniem dzika.

Ze względu na późny powrót części ekip, opóźniła się niedzielna odprawa sędziowska. Niestety tylko za jedną niedzielną pracę można było przyznać dyplom. Po sporządzeniu dokumentacji rozpoczęła się uroczystość wręczenia kart ocen, dyplomów i nagród. Jak już napisałem wyżej dyplom I stopnia, 95 pkt, otrzymał przewodnik ze Słowacji, Robert Frano z posokowcem bawarskim HUGO z Liptowskich Revuc. Dyplom  III stopnia otrzymał również przewodnik posokowca CANTO z Ivetkinho dvora – Rafał Malec. Oni też oprócz pamiątkowych pucharów i innych nagród otrzymali lornetki ufundowane przez firmę Delta Optical. Pamiątkowym pucharem został uhonorowany również Klaus Lauber ze Szwajcarii uznany za najlepszego przewodnika. Oczywiście, jak zawsze na memoriale, nie zabrakło pamiątkowych dyplomów uczestnictwa i nagród dla wszystkich przewodników posokowców. Po wręczeniu nagród i po oficjalnym zamknięciu Memoriału przez Jana Kierznowskiego rozpoczęła się wspólna biesiada, gdzie oceniano dodatkową konkurencję „wytrwałość przewodnika”. W tej konkurencji na placu boju pozostali jednak sędziowie. Miłym akcentem był okolicznościowy tort ufundowany dla wszystkich gości przez gospodarzy restauracji „Nad Stawem”.

Na koniec pozwolę sobie na kilka refleksji jakie nasuwają mi się po memoriale.

Ocena pracy posokowców dokonywana na naszym memoriale przeprowadzana jest w innych warunkach niż dzieje się to na podobnych zagranicznych imprezach. Tam organizuje się konkurs i pod niego poszukiwane są postrzałki, często w bardzo dużej odległości od „centrum”. W przypadku Austrii czy Niemiec bywały to wyjazdy po 300 km. Nasz memoriał organizowany jest w czasie kulminacji polowań zbiorowych organizowanych dla myśliwych komercyjnych i polowań kół łowieckich związanych z obchodami dnia św. Huberta. Na zagranicznych imprezach postrzałki pochodzą zazwyczaj z polowań indywidualnych, gdzie wiadomo dokładnie kto i do czego strzelał. O której godzinie, z jakiego kalibru, zaznaczony jest zestrzał i kierunek ucieczki zwierzyny. Przez organizatorów przygotowywany jest tzw. list zestrzałowy zawierający te informacje. W naszych warunkach posokowce wyjeżdżają często do prac „na gorąco”. Rzadko są to postrzałki z polowań indywidualnych, rzadko jest zaznaczony zestrzał, czy chociażby komplet informacji o okolicznościach strzału. Postrzałki pochodzą z polowań zbiorowych, strzelane ze zwyżek, gdzie czasem kilku myśliwych strzela do tej samej sztuki, gdzie ta sama sztuka jest dostrzeliwana na drugim końcu miotu lub w innym miocie, a przewodnik z posokowcem jej poszukuje. Okoliczności strzału często nie są jasne i relacje myśliwych też bywają sprzeczne. Stąd też pomimo 23 prac, jakie na tegorocznym memoriale wykonali przewodnicy, jedynie 16 z nich można zaliczyć jako prace na postrzałkach. W zagranicznych imprezach biorą udział doświadczone posokowce, często jest limit wieku dopuszczonych do udziału psów. W tegorocznym memoriale 4 posokowce miały od 2 do 4 lat, a jedynie 2 były w wieku powyżej 5 lat. Z pewnością przekłada się to na doświadczenie zarówno psów jak ich przewodników w poszukiwaniu postrzałków, szczególnie w ciężkich warunkach polowań zbiorowych, gdzie jest mnóstwo gorących, krzyżujących się tropów i znajdowana farba pochodzi nie tylko z poszukiwanych postrzałków. Doświadczone posokowce nie będą pracowały na zdrowym tropie, nie będą szły w gon za zdrową zwierzyną. Moim prywatnym zdaniem nie wszyscy przewodnicy byli optymalnie przygotowani do pracy na memoriale. Nie wszyscy dysponowali odpowiednim sprzętem do pracy w bardzo trudnych warunkach terenowych, pogodowych czy do pracy po zmroku. Daleki jestem od namawiania kogokolwiek do poszukiwań po ciemku, ale trzeba być przygotowanym również do jej zakończenia po zmroku gdy pies stanowi postrzałka. Regulamin polowań dopuszcza dostrzelenie postrzałka przy użyciu sztucznego źródła światła. Z drugiej jednak strony pamiętajmy że najważniejszy jest rozum i rozwaga przy podejmowaniu ryzyka dostrzelenia po ciemku. Nic nie może być ważniejsze niż zdrowie nasze i naszego partnera posokowca. Moim zdaniem również nie wszystkie decyzje o puszczaniu czy nie puszczeniu psa luzem lub w gon były zasadne. Bywały bezzasadne puszczanie posokowców luzem jak i niechęć do puszczenia psa w gon na gorącym tropie. No ale o tym decyduje przewodnik i jego doświadczenie.

IX Memoriał im. Księdza Benedykta Gierszewskiego przeszedł do historii. Ośmiu przewodników z posokowcami, po raz pierwszy z 6-ciu państw, od rana do zmroku pracowali w terenie sprawdzając rezultaty oddawanych strzałów. Próbowali odszukać postrzałki jeszcze po zakończeniu oceny psów. Była to typowa praca usługowa na rzecz polujących w tym rejonie kilkuset myśliwych. Praca ta została uhonorowana jedynie 2 dyplomami, ale tak to naszej pasji bywa. Raz mamy szczęśliwą passę, innym razem kilka poszukiwań z rzędu nie kończy się dojściem postrzałka.                                                                                                           Tym co wyróżnia nasz memoriał od innych konkursów, prócz specyfiki warunków w jakich poszukujemy postrzałki, jest z pewnością atmosfera     na memoriale. Nie ma protestów, nie ma działania w podgrupach. Jesteśmy wspólną rodziną, przewodników, sędziów, pomocników, korony – ludzi których łączy wspólna pasja.

Chylę nisko kapelusz przed wszystkimi, którzy poświęcili bezinteresownie swój czas i pieniądze aby nasza impreza była zaliczana do najważniejszych prób pracy posokowców w Europie.

Podziękowania dla wszystkich

Wojciech Galwas

 

 

Lista przewodników i posokowców na IX Memoriale im. Ks. B. Gierszewskiego

1. Martin Bratengeyer, HS Rábaparti Vadász Kopé – ÖSHV – Austria
2. Miroslav Prchlík, HS Ar ze Lniště – CMKCHB – Czechy
3. Sebastian Lerch, BGS Oscar von Nieplitztal – KBGS – Niemcy
4. Fraňo Róbert, BGS HUGO z Liptovských Revúc – KCHF – Słowacja
5. Klaus Lauber, BGS Luna Pellizzato – SSC – Szwajcaria
6. Róbert Horváth, HS TÖLÖSI ERDŐJÁRÓ ÁLMOS – USHV – Węgry
7. Marcin Kunikowski, BGS DAISY z Brzozowej Akacji – Klub Posokowca – Polska
8. Rafał Malec, BGS CANTO z Ivetkinho dvora – Klub Posokowca – Polska
9. Grzegorz Sęk, BGS ERGO Zimny Trop – Klub Posokowca – Polska

Czas jesiennych konkursów i poszukiwań postrzałków

Rykowisko trwa, nadchodzi jesień, najpiękniejsza pora roku dla myśliwych.

Po wakacyjnej przerwie posokowce wracają do łowisk aby wykonywać swoją bardzo odpowiedzialną pracę.

Nadchodzi również czas jesiennych sprawdzianów dla posokowców w kraju i za granicą. Zachęcam przewodników posokowców do wzięcia udziału w konkursach posokowców na sztucznych ścieżkach tropowych.  Czytaj dalej

ZAPROSZENIE NA IX MEMORIAŁ IM. KS. BENEDYKTA GIERSZEWSKIEGO

 Podobnie jak w latach poprzednich Klub Posokowca Członek ISHV, wspólnie z ZO PZŁ w Opolu organizuje w dniach 07-10 listopada 2014 roku, kolejny IX Memoriał im. Ks. Benedykta Gierszewskiego, czyli ocenę pracy posokowca w naturalnym łowisku.

 Ocena pracy będzie dokonywania w trakcie trwania polowań zbiorowych i indywidualnych na terenie lasów Nadleśnictw Kluczbork, Kup i Turawa, Olesno, Brzeg, Namysłów w województwie opolskim oraz sąsiednich obwodach dzierżawionych przez koła łowieckie w okresie nasilonych polowań zbiorowych. Czytaj dalej

Krajowa Wystawa Posokowców odwołana

Z przykrością informujemy, że Krajowa Wystawa Posokowców, mająca się odbyć 4 maja w Jeleśni z przyczyn niezależnych od organizatorów, zostaje odwołana.
Dokonane opłaty za zgłoszone psa na wystawę, zostaną zwrócone na konto z którego zostały dokonane.
W imieniu organizatorów przepraszamy za utrudnienia.